sobota, 6 marca 2010

Zdanowski, Arabia Saudyjska

Jerzy Zdanowski, Arabia Saudyjska, Wydawnictwo ASKON, Warszawa 2004, 344 s.

Ta książka z obfitego dorobku Zdanowskiego jest pomyślana bardziej jako podręcznik czy wręcz książka popularna, niż jako rozprawa naukowa. Zasadniczo stanowi prześledzenie historii Arabii od momentu wystąpienia Muhammada Ibn Abd al-Wahhaba, ujętej, jeśli chodzi o pierwsze trzy rozdziały, w dużym stopniu analogicznie do wcześniejszej pracy Emiraty wahhabickie (1993). Nowością jest tu dociągnięcie tej historii bliżej współczesności, aż do panowania Fahda, co wypełnia pozostałe pięć rozdziałów. Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się historia polityczna, choć nieco miejsca poświęcono też kwestiom gospodarczym, a nawet zwykłym ciekawostkom, znajdującym miejsce w ramkach na marginesach książki. Jest na przykład ramka syntetyzująca dzieje stosunków dyplomatycznych między Polską a Arabią Saudyjską, ale też i ramka gastronomiczna, gdzie można wyczytać następującą definicję: "Kuchnia saudyjska - zróżnicowana regionalnie; wpływy Indii, Afryki, Azji Środkowej i Lewantu" (niżej opisano kilka typowych potraw, wśród których - na co zwracam szczególną uwagę - nieobecna jest kabsah).
Wróćmy jednak od kuchni do spraw poważnych. Uderza mnie w tej książce już sama konstrukcja wprowadzenia. Chociaż historia Arabii w ujęciu Zdanowskiego zaczyna się w XVIII wieku, część wstępna wywodzi ją z czasów prehistorycznych. Sporo mówi się tu o wędrówkach dawnych Semitów, o Nabatejczykach i o królestwach Arabii Południowej, a nawet o pęknięciu tamy w 570 n.e. Ale nawet słowem nie wspomina się o Mahomecie i ekspansji islamu. To nie tutaj szuka się momentu początkowego, założycielskiego. Co ciekawe, Mahomet, gdy pojawi się wreszcie na kartach tej książki, nie będzie sam, ale w towarzystwie swojego konkurenta Al-Musajlimy, popularnego w plemieniu Banu Hanifa. Nie mam tego za złe autorowi, raczej widzę w tym odbicie swoistego signum temporis, jakim jest coraz silniejsze zakorzenienie arabskiej tożsamości w starożytnym świecie sprzed islamu, nie w jednolitej tożsamości religijnej, lecz w wielorakim świecie plemiennym, stanowiącym nieprzerwaną linię łączącą tę zamierzchłą przeszłość Himjarytów i Kindów z czasami obecnymi. Zgadzam się z tym, nie wyrażonym co prawda przez Zdanowskiego explicite poglądem, że historia i tożsamość współczesnych mieszkańców Arabii Saudyjskiej nie zaczyna się od hidżry, lecz korzeni się w zamierzchłej przeszłości plemion. Jest w związku z tym historią wieloraką, co też zostało dostrzeżone już w nakreślonym tu stanie badań, gdzie wspomina się m.in. o saudyjskich pracach poświęconych historii poszczególnych grup i regionów. Ten szczegół, z pozoru marginesowy, jest istotny dla zrozumienia podstawowego faktu, a mianowicie tego, że współczesnej Arabii nie należy sztucznie naginać do kategorii narodowych. Inna jest tu logika opowieści o własnych dziejach, inny mechanizm legitymizacji władzy, inne przesłanki zbiorowego działania. Saudyjczycy nie są narodem i nie działają jak naród. Pozostaje tu do rozważenia, czym wobec tego są i w jakich kategoriach należy ich opisywać.
Zwyczajowo stosuje się wobec nich etykietkę tożsamości religijnej i utożsamia się ich z "wahhabitami". Jednakże i to jest moim zdaniem fałszywą ścieżką, co Zdanowski daje odczuć w wielu momentach. Już z wcześniejszej pracy Emiraty wahhabickie wyłaniała się wizja wahhabizmu jako czegoś określonego przez stan społeczeństwa cechujący pewien moment historyczny. Wahhabizm był wyrazisty tylko na tle "dezislamizacji" Arabów w mrocznych czasach przypadających na XVII czy XVIII wiek, wyrażał pewne poczucie utraty ciągłości, miewał wydźwięk antyturecki czy antyperski. Dziś wydaje mi się często pojęciem anachronicznym, zwłaszcza gdy stosuje się je bezrefleksyjnie, tak jakby Saudyjczycy byli wahhabitami na podobnej zasadzie, jak pewne narody europejskie są anglikanami, protestantami czy katolikami. Tymczasem bycie wahhabitą co najwyżej epizodycznie bywało tożsamością i na ogół nie jest nią teraz, chyba, że wtórnie nabierze takiej wartości jako zarzucona z zewnątrz etykietka. W tym sensie mówienie i pisanie o wahhabitach kreuje współczesnych wahhabitów, co może się okazać procesem o nieprzewidywalnych konsekwencjach.